Istnieje pewna grupa płyt, na którą patrzymy przez pryzmat związanych z nią wydarzeń. Z biegiem czasu nie do końca zwracamy uwagę na jej faktyczną zawartość artystyczną, tylko z miejsca uważamy że jest to płyta świetna bo przecież ostatnia, z tragiczną historią i tak dalej, i tak dalej… Z “Innuendo” nagranym przez Queen właśnie trochę tak jest. Co prawda nie do końca, bo jest to materiał ogólnie całkiem udany, ale czy aż tak legendarny i dobry?

Spójrzmy trochę wstecz i sięgnijmy do recenzji opublikowanych tuż po wydaniu albumu. Nie brakowało oczywiście zachwytów i pochwał, album zebrał w końcu ogólnie pozytywne opinie, ale na przykład magazyn Rock N’Roll pisał w maju 1991 roku: “„Innuendo” to jedna ze słabszych płyt ciągle nam – na szczęście – miłościwie panującej Królowej”, “Times” dorzucał zarzuty o banalności, a niektórzy sugerowali nawet kicz. Na przestrzeni ostatnich 30 lat wszyscy jednak o tych wąpliwościach zapomnieli, krążek nabrał zupełnie innego wymiaru i jednego nie można mu odmówić – wyjątkowości.

Dużą dozę dramatyzmu dodaje fakt w jakim wówczas stanie znajdował się Freddie. Coraz słabszy ze względu na postępującą chorobę, rzucił się w wir pracy i ukrywając jak się tylko da swój ból, dał światu jeszcze dwa albumy Queen. Przyjemne “The Miracle” i właśnie “Innuendo”. Mercury pracował właściwie do samego końca. Wystarczy obejrzeć przygotowane do promocji płyty teledyski. Wyglądał tam na bardzo wycieńczonego, mimo tego wciąż dawał z siebie wszystko… show nadal trwało. Co jednak z samym “Innuendo”?

Zdecydowanie ma legendarne momenty. Tytułowy utwór jest znakomity – to kawałek na miarę “Bohemian Rhapsody”. Wyjątkowe i poruszające na wskroś jest również “Show Must Go On”. Ja lubuje się także w psychodelicznym “I’m Going Slightly Mad” czy prawie całkowicie instrumentalnym “Bijou”. Niestety odnoszę wrażenie, że na niektóre kawałki zabrakło pomysłu, niektóre pasują bardziej klimatem do “The Miracle”.

Koniec końców słucha się tego dobrze, a chwilami nawet świetnie. Są tu słabsze momenty, niektóre trochę przeciągnięte. Materiał jednak w większości jest co najmniej przyzwoity. Czy legendarny? Wciąż się waham. Ze względu na historię Freddiego i późniejsze wydarzenia na pewno niezwykle wyjątkowy.

© 2023 Wszystkie prawa zastrzeżone